Box edukacyjny

Tu udostępniamy wiedzę - teoretyków i praktyków. Dla uczniów i nauczycieli.

Transformacja mediów> Sztuka informacji> Odbiór i tworzenie przekazów medialnych> Sztuka prezentacji i debaty> Film> Media publiczne> Czy wiesz że? (archiwum)> Pokój nauczycielski - inspiracje dydaktyczne> I edycja - Testy pierwszego etapu> I edycja - Testy drugiego etapu> I edycja - Broszura edukacyjna> II edycja - pytania i tematy> III edycja - pytania i tematy> IV edycja - pytania i tematy> V edycja - pytania i tematy>

Wywiad z laureatem Olimpiady Medialnej


IV edycja Olimpiady Medialnej ruszyła pełną parą. Postanowiłem porozmawiać z Maćkiem Mosakiem. Uczestniczył w poprzednich edycjach, dlatego chciałem wiedzieć jak je wspomina oraz w jaki sposób podchodzi do tegorocznej. Czy również w tym roku weźmie w niej udział i jak wielu innych usiądzie przed komputerem w swojej szkole w piątek 20. lutego, aby rozwiązać test online – 1. etap Olimpiady?

(Mateusz Kot) - Maćku, można powiedzieć, że jesteś już weteranem Olimpiady Medialnej. W ilu edycjach brałeś już udział?

(Maciej Mosak) - Weteran to w sumie trafne określenie. Olimpiadzie Medialnej towarzyszę już od pierwszej edycji, zatem brałem udział w niej trzykrotnie, teraz będzie mój czwarty raz. Niestety, już ostatni. Trochę będzie mi tego brakowało (śmiech).

 - Opisz pokrótce jak wyglądała Twoja droga uczestnictwa biegnąca przez kolejne olimpiady. Wiem też, że masz czym się pochwalić w tej materii.

 -Pierwsze zetknięcie z olimpiadą miałem w trzeciej klasie gimnazjum. Był to jedyny rok, kiedy Olimpiada Medialna miała kategorię dla gimnazjów. Udało mi się dotrzeć do finałów, w zasadzie improwizując – nie przykładałem się do przygotowań, bo nie wierzyłem, że coś ugram. Tak naprawdę walka zaczęła się dopiero gdy dowiedziałem się, że mam przygotować prezentację na trzeci etap. Pamiętam, że wg mnie kolejną ewolucją w świecie mediów miały być Google Glass – patrząc na temat przewodni tegorocznej olimpiady, chyba coś w tym jest. Wtedy miałem tytuł finalisty.

Po raz drugi wystartowałem w pierwszej klasie liceum, wtedy postanowiłem przygotowywać się do olimpiady już od pierwszego etapu… no ale wyszło jak zawsze. Na etapie tworzenia pracy konkursowej miałem kryzys wiary w siebie, i mimo, że na przygotowanie pracy były 2 tygodnie, to zacząłem robić cokolwiek 12 godzin przed terminem ostatecznym. A mimo wszystko udało mi się zdobyć tytuł finalisty po raz kolejny.

W zeszłym roku miałem trzecie podejście, wreszcie udało mi się zdobyć tytuł laureata - 3 miejsce. Bazując na doświadczeniach z poprzednich lat, przed finałem nie robiłem zupełnie nic, a pracę konkursową wysłałem ok 10 minut przed deadlinem (śmiech). Te tematy po prostu w jakiś sposób mi pasują i zawsze mam coś do powiedzenia.

 - Jesteś laureatem. To znaczy, że indeks i roczne czesne masz już w kieszeni. Zapytam wprost: Po co startujesz po raz kolejny?

-  Indeks, który otrzymałem, jest na UKSW, mi bardziej zależy na indeksie SWPS. Ale to nie o to chodzi w moim uczestnictwie w olimpiadzie. Po prostu gdy po raz pierwszy zostałem finalistą, postanowiłem sobie, że kiedyś zajmę zaszczytne pierwsze miejsce. Nie dla nagród – dla satysfakcji. Czy mi się uda? Tego się dowiem za parę miesięcy.

 - Media rozwijają się bardzo szybko w dzisiejszym świecie. Czy w przyszłości chciałbyś, aby Twoja praca była z nimi bezpośrednio związana?

 - Moje hobby to realizacja dźwięku, więc jest to mniej lub bardziej powiązane z radiem i telewizją – może kiedyś się tam zatrudnię. A jeśli nie jako realizator, to jako narrator, lektor lub prowadzący audycję radiową – niektórzy mówią mi, że mam predyspozycje, a ja staram się pracować nad moim głosem wykorzystując każdą możliwą okazję.

- Może wróćmy do zbliżającej się IV edycji… Jakie są Twoje wspomnienia? Uważasz, że forma Olimpiady jest przyjazna dla uczestnika? Większy nacisk kładzie się na teorię, własne doświadczenie czy przemyślenia związane z mediami?

- Forma Olimpiady jest zdecydowanie przyjazna dla uczestnika – oczywiście, pierwsze etapy to testy kładące nacisk na teorię, jednak ma to na celu odsiew przypadkowych osób nie mających pojęcia o mediach. Z każdym kolejnym etapem mamy coraz większe pole do popisu jeśli chodzi o wyrażanie własnej opinii i chyba to mi się podoba w tej Olimpiadzie najbardziej.

- A ludzie? Jacy są ludzie poznani na kolejnych etapach Olimpiady?

- W pierwszym etapie nie poznałem nikogo. Byłem małym wystraszonym gimnazjalistą i skupiałem się na tym, żeby jak najlepiej się zaprezentować. Przed finałem siedziałem na korytarzu i przygotowywałem się psychicznie na rozmowę z komisją, a jak już było po wszystkim, to gnałem na pociąg z moją wychowawczynią.

W drugim etapie zdecydowanie poznałem najwięcej osób. Był to pierwszy rok gdy podczas finałów wszyscy nocowali w Warszawie – był to hostel, a prawie wszystkie dziewczyny spały w jednym wielkim pokoju, więc zgromadziliśmy się tam i nie zmrużyłem oka przez całą noc. A jako, że poprzednią noc spędziłem w pociągu nie śpiąc, w drugim dniu finałów moje rozmowy z komisją były sportem ekstremalnym. Po tamtym etapie byłem przez jakiś czas w kontakcie z 5-6 osobami. Miło jest czasem powspominać wspólnie.

Trzeci etap to z mojego punktu widzenia krok naprzód ale też krok wstecz – dostaliśmy znacznie lepsze warunki noclegowe, jednak pokoje były 2-3 osobowe i w dodatku rozrzucone po całym hotelu, więc trudniej było o jakąkolwiek nocną integrację. Dodatkowo mieliśmy się przygotowywać grupami do debaty oksfordzkiej, więc każdy traktował członków przeciwnych grup jako konkurentów. Moja grupa okazała się bardzo zgrana i również mam z nimi kontakt do tej pory. Mam nadzieję, że jeszcze ich spotkam.

- Co poradziłbyś startującym po raz pierwszy?

- Przede wszystkim pozytywne nastawienie – zawsze znajdzie się coś, o czym możemy się wypowiedzieć. Grunt to nie dać się stresowi. A jak w tym roku nie wyjdzie, to spróbować za rok – wiedząc już, czego się spodziewać. Nie wkuwajcie książek na pamięć – tego jest za dużo i dużo z nich nie zapamiętacie. Zamiast tego bądźcie na bieżąco ze światem mediów – śledźcie największe serwisy informacyjne. Mnie to kilkukrotnie pomogło.

Z Maciejem Mosakiem rozmawiał Mateusz Kot.